Nazwa i wygląd Łódzkiej Galerii Sztuki nie są przypadkowe. Sięgamy do jednej z najważniejszych tradycji polskiej i europejskiej awangardy, która rozwijała się właśnie w Łodzi.
W latach 20. i 30. XX wieku Władysław Strzemiński i Katarzyna Kobro tworzyli tu unizm — ideę obrazu i rzeźby jako spójnej, samodzielnej całości, bez hierarchii i bez iluzji. Strzemiński pisał także o „powidokach": obrazach, które pozostają pod powiekami po spojrzeniu na intensywne światło lub barwę. To pojęcie — pamięć wrażenia — patronuje naszej identyfikacji wizualnej.
Wraz z grupą „a.r." awangardziści zrobili coś jeszcze: zbudowali kolekcję sztuki nowoczesnej i przekazali ją miastu. Dała ona początek zbiorom Muzeum Sztuki w Łodzi — jednej z najstarszych publicznych kolekcji sztuki nowoczesnej na świecie. Do dziś można tam oglądać Salę Neoplastyczną — przestrzeń pomyślaną jako całość: kolor, płaszczyzna i architektura razem.
Stąd nasz język: barwy podstawowe, czarne linie, prostokątne płaszczyzny, brak ozdobników. Nie kopiujemy dzieł awangardy — czerpiemy z jej sposobu myślenia: porządek, jasność, forma zredukowana do tego, co konieczne.
Wierzymy, że taka tradycja dobrze służy sztuce współczesnej. Chcemy, by uwagę przyciągały prace artystów, a nie interfejs. Galeria ma być jak dobra rama — obecna, lecz w tle. To nasz ukłon w stronę Łodzi i awangardy, która wciąż jest tu żywa.